Sytuacje

Sytuacja 1.

Dziś rano, jak zwykle jadę do pracy (piąty tydzień z rzędu, hahaa!). Ledwo wjechałam na ścieżkę, już widzę rodzinkę – mama, tata, dziecko i walizka – radośnie spacerujących całą szerokością ścieżki rowerowej. Zwalniam.
– przepraszam państwa, tu jest ścieżka rowerowa
Ostatnio w odpowiedzi na podobne zdanie usłyszałam klasyczne „spier-kur”, więc przygotowuję się na najgorsze. Ale…
– oo, przepraszam – mówi głowa rodziny i zgarnia grupkę na chodnik. Oni się uśmiechają, ja się uśmiecham, i nawet walizka by się uśmiechnęła gdyby miała czym.

Sytuacja 2.

Jadę ciemną ścieżką wzdłuż Hallera. Mijam sporo rowerzystów, o dziwo, wszyscy oświetleni!

Sytuacja 3, 4, 5.

Jadę na Zaspę wzdłuż Al. Rzeczypospolitej. Żaden ze skręcających w prawo ani wyjeżdżających z lewej samochodów nie wymusza pierwszeństwa, tyko spokojnie czekają aż przejadę.

Sytuacja 5.

Wchodzę do bankomatu, rower zostawiam nieprzypięty tuż za drzwiami. Nic się nie dzieje.

Sytuacja 6.

Przejazd przez Jana Pawła II. Zwalniam przed skrętem w lewo. W ostatniej chwili rezygnuję z sygnalizacji skrętu ręką, żeby nie uderzyć w wyprzedzającego mnie z dużą prędkością faceta. „Zdecyduje się pani w końcu, gdzie jedzie” – mknie tak szybko, że krzyczy to już z drugiej strony skrzyżowania.

Sytuacja 7.

Kolejka w aptece. Rower znowu stoi luzem tuż za drzwiami. Nic.

Sytuacja 8, 9.

Ścieżka kilka razy krzyżuje się z chodnikiem.Obie grupki pieszych rozglądają się, zanim przejdą przez ścieżkę.

Sytuacja 10, 11, 12.

Al. Rzeczypospolitej. Znowu nie mam problemu ze skręcającymi samochodami. Może to dzięki kamizelce?

Sytuacja 13.

Wjeżdżam w ciemną i porozbijaną ul. Danusi. Jadący z naprzeciwka samochód zjeżdża ze środka drogi na prawo, żebyśmy mogli spokojnie się minąć.

Sytuacja 14.

Sąsiad z budynku przytrzymuje mi drzwi, kiedy wprowadzam rower do środka.

Sytuacja 15.

Wchodzę do domu, zdejmuję kurtkę…
– aaależ mnie wkurzył ten facet na Zaspie! Prawie się zderzyliśmy, kretyn jeden!

Z co najmniej stu osób, które minęłam tego popołudnia, z tych wszystkich sytuacji od poprawnych do bardzo miłych, co zapamiętałam? Jednego durnia, który nie nauczył się cywilizowanej jazdy po mieście.

Głupota, prawda?

Więc kiedy następnym razem wyjdziesz czy wyjedziesz na chodnik, ścieżkę, jezdnię, zwróć uwagę na tych wszystkich, którzy nie dają Ci powodu do narzekań. Na tych, którzy się uśmiechną, ustąpią, przepuszczą. Na tych wszystkich pieszych, którzy idą po chodniku zamiast po ścieżce. Na te samochody nie wymuszające pierwszeństwa.

Ja wiem, że to ich cholerny obowiązek. Ale kiedy zdasz sobie sprawę z ilości tych „dobrych”, to zobaczysz, że jeden, jedyny napotkany na trasie idiota jest tylko ułamkiem całości. Całości coraz lepszej, coraz milszej, coraz bardziej kulturalnej.

Pokażmy, że można :)

Autorem zdjęcia jest Gary Howe

  • Trafna obserwacja. Sam zacząłem sobie przypominać sytuacje z ostatnich dni i rzeczywiście nie jest tak źle :-)

  • Maciekr

    Bo, przynajmniej w Trójmieście, jeździ się dobrze i zdecydowana większość mijanych osób jest w porządku. Faktycznie, najgorzej jest z niektórymi rowerzystami, ale robi się coraz zimniej, więc co bardziej niepełnosprytni niedługo znikną z ulic.

    Inna sprawa, że łatwiej się zapamiętuje mniej przyjemne sytuacje, zapominajac że to wyjątki. :-)

    • Jest naprawdę nieźle, w końcu miano najbardziej rowerowego miasta zobowiązuje :)

  • Dopiero dzisiaj za sprawą Kraków Miastem Rowerów wpadłem na ten wpis. Pamiętaj, że narkotyki to zło ;)
    Niemożliwym jest, że tyle ludzi umie współżyć na drodze poza statystycznym wyjątkiem. Oh wait Ty mieszkasz w Gdańsku, a to prawie jak Holandia :)

    Zawsze tak jest, że 2-3 osoby potrafią zrobić złą opinię ogromnej liczbie osób. Nie przejmuj się tylko jeździj, a wiosna praktycznie już nadeszła, więc micha się śmieje na samą myśl o porannym pedałowaniu!

    • Do Holandii trochę jeszcze brakuje, ale jest coraz lepiej i naprawdę wielu rowerzystów (+ pieszych i kierowców!) umie bezkolizyjnie i bezpiecznie odnaleźć się na drodze. Pod tym względem Gdańsk jest naprawdę fantastyczny. Zresztą, jak widzę filmiki np. z Amsterdamu, to stwierdzam że przy takich tłumach na ścieżkach rowerowych szybko odechciałoby mi się jeździć po mieście.
      Miasto o poranku najlepsze, na ścieżkach pustki, tylko trzeba zebrać się w sobie żeby odpowiednio wcześnie wstać :)

      • Zwiedziłem Gdańsk z sakwami w wakacje 2013. Och jak fantastycznie mi się tam jeździło. Mam nadzieję, że będzie w tym roku okazja by znów odwiedzić, najlepiej z rowerem :)

        • A z każdym rokiem robi się jeszcze lepiej! Zaglądaj koniecznie :) Może jakieś BlogForum? Po poprzednim wyszedł pomysł małego blogerskiego rowerowego zwiedzania, mogę robić za przewodnika :)

  • Pingback: Rower w mieście: rowerowy savoir-vivre | Blog z Miasta()