Czego SimCity nie powie Ci o prawdziwym mieście?

Nie wiem jak Wam, ale mi wciąż zdarza się wracać do gier, które pamiętam z czasów podstawówki-gimnazjum. Tym bardziej, że teraz jestem już, yhm, dorosła i mogę po prostu pójść do sklepu i kupić sobie którąkolwiek zechcę. Jednym z takich nowych-starych nabytków jest wydane kilka lat temu SimCity. Nowsze niż to, w które grałam jako dziecko, ale wciąż ma w sobie ten klimat. Zapewne wielu, a może nawet większość z Was kojarzy tę grę. Przyznajcie się, kto z Was spędzał długie godziny próbując dogodzić maleńkim pikselowatym ludzikom?

Jesienne zimne i deszczowe dni to idealna okazja, żeby pobawić się trochę swoim wymyślonym światem. Im więcej spędzam w nim czasu, tym bardziej widzę jak różni się od prawdziwego miasta, po którym poruszam się na co dzień. Musi się różnić, w końcu całość powinna być do ogarnięcia dla jednej osoby. W każdym razie, uznałam że różnice między dwu- a trójwymiarowym miastem to całkiem ciekawy temat na wpis. Jeśli Was to zainteresuje, z tyłu głowy układam już wpis o podobieństwach :)

SimCity

Tak więc, czego nie dowiecie się grając w SimCity?

…że istnieją rowerzyści

Domyślam się, że takie uproszczenia w już i tak skomplikowanej grze były konieczne. Ale pomyślcie tylko, jakie byłoby to piękne pole do nienachalnej edukacji! Gdyby rowerzyści w grze poruszali się tak jak należy, wyłącznie po ścieżkach albo po jezdni, może i ktoś z graczy gdzieś z tyłu głowy zanotowałby sobie, że jazda razem z samochodami nie jest tak kosmicznym pomysłem jak mogłoby się wydawać? A jakby jeszcze każdy rowerzysta miał w nocy odpowiednie oświetlenie?

…że można żyć bez samochodu

Biorąc pod uwagę komentarze na popularnym trójmiejskim portalu, w mieście liczą się tylko jezdnie i przepustowość, a reszta uczestników ruchu niech cieszy się, że ktoś w ogóle wpuszcza ich w pobliże samochodów. SimCity tylko podkręca to przekonanie, praktycznie wymuszając budowę coraz szerszych i szerszych dróg, które oczywiście szybko zapełniają się kolejnymi pojazdami. A mieszkańcy? Są przeszczęśliwi, kiedy droga pod ich oknem ze spokojnej jednopasmówki zmieni się w arterię jak niżej, i od razu przystępują do rozbudowy swoich siedzib. Uspokajanie ruchu? Priorytet komunikacji publicznej? Phi!

SimCity korek

…że pieszy musi znać swoje miejsce :)

Wróćcie jeszcze wzrokiem do obrazka powyżej. Widzicie coś dziwnego? Spójrzcie na przystanek tramwajowy. Wyobrażacie sobie, żeby gdziekolwiek w Polsce pozwolić pieszym przechodzić przez trzypasmową drogę ot tak, nie każąc im stać przez godzinę na światłach? Ci simowie niby mają pasy na każdym skrzyżowaniu, ale i tak mogą przechodzić przez ulicę gdzie im się żywnie podoba. Skandal, jak można tak bezmyślnie psuć św. przepustowość?

…że samochody zajmują nieproporcjonalnie dużo miejsca

Choć korki na drogach widać gołym okiem, pewnego skutku dominacji samochodów nie widać w grze praktycznie wcale. Parkingów. Owszem, są jakieś symboliczne placyki przy budynkach, ale nijak ma się to do ilości osób, którym powinny one służyć. Już w kilku miejscach czytałam, że wymagania odnośnie parkingów stały się przekleństwem wielu miast w Stanach – zapewnienie wymaganej przepisami ilości miejsc postojowych sprawia, że praktycznie nie ma możliwości aby wygodnie i bezpiecznie poruszać się po danej okolicy pieszo.

Jak stwierdził sam twórca gry, „there were way too many parking lots in the real world and that our game was going to be really boring if it was proportional in terms of parking lots” [źródło]. W luźnym tłumaczeniu: „w prawdziwym świecie jest zdecydowanie za dużo parkingów i nasza gra byłaby naprawdę nudna, jeśli zachowalibyśmy te proporcje”.

Krótka refleksja – skoro gra w takim mieście byłaby mało ciekawa, dlaczego tak łatwo pozwalamy na to w prawdziwych miastach, tych w których żyjemy na co dzień? Choć sama nie jestem przeciwnikiem samochodów, uważam że stanowczo zbyt chętnie oddajemy im przestrzeń, szczególnie kosztem służących wszystkim chodników.

SimCity

…że miasto bez polityki działa tylko w teorii (niestety)

To coś, co w moim wyimaginowanym mieście bardzo mi się podoba, choć wiem że w prawdziwym świecie raczej się nie zdarza, a nawet najlepszy burmistrz potrzebuje grupy wsparcia. Każde miasto potrzebuje osób zaangażowanych w jego tworzenie, a tak się akurat składa, że wiele osób wybiera realizację tego celu poprzez bycie członkiem tej czy innej partii.
Ale w grze, nie ma polityków, partii, wyborów, przepychanek, ministrów którzy obetną nam budżet albo zdecydują za nas, czy inwestować w kopalnie czy w wiatraki. Rządziłabym :)

SimCity

To oczywiście nie wszystko, ale zdaję sobie sprawę że gra wymagała naprawdę dużych uproszczeń. Na przykład konieczności burzenia starych budynków, jeśli chce się stworzyć w nich coś nowego. Ścisłego rozdzielenia stref mieszkalnej, handlowej czy przemysłowej (faktycznie stosowanego w USA, przez wielu uznawanego za przekleństwo tych miast). Pominięcia takich zagadnień jak demografia, żłobki czy emerytury. Choć taka gra w wersji mało uproszczonej mogłaby być całkiem niezłym multiplayerem :)

SimCity

Kusi mnie, żeby wypróbować też konkurencję w postaci Cities:Skylines. Czy ktoś z Was miał z nią może do czynienia, albo próbował porównać obie gry? Chętnie posłucham :)

Wszystkie powyższe zrzuty ekranu to moje miasta zbudowane w grze SimCity.