Rowerem do pracy: tydzień pierwszy!

Przymierzałam się do tego dobre półtora roku. A i tak śmieją się ze mnie, że postanowiłam zacząć akurat w raczej niesprzyjającej porze roku.

Pokonałam dziesiątki mniej lub bardziej uzasadnionych wymówek i oto dzieje się naprawdę: właśnie zaczęłam drugi tydzień regularnego dojeżdżania do pracy rowerem!

Może dla niektórych to żaden wyczyn, ale ja uważam to za niezły powód do dumy. Ja, ruch, wysiłek, i to codziennie? Kto mnie zna ten wie, że nie bardzo się to komponuje. A jednak! Sześć dni pod rząd, and counting :)

O wymówkach i wadach powstaje osobny wpis, ale nie na dzisiaj. Bo dziś, z racji poniedziałku, będę sypać samymi pozytywami.

Zatem: co takiego niezwykłego jest w dojeżdżaniu rowerem do pracy?

1. Jest szybciej

Z wstępnych obserwacji wyszło, że dotarcie do pracy rowerem zajmuje mi mniej niż połowę czasu potrzebnego na dotarcie pieszo. W praktyce: rano to jakieś 10 minut więcej leniuchowania. Po południu to 10 minut bliżej do obiadu!

2. To budzi

Nigdy nie byłam rannym ptaszkiem i do pracy idę zazwyczaj jeszcze na autopilocie. Jazda w warunkach miejskich wymaga już jednak pewnej przytomności umysłu… która na rowerze jakoś magicznie się pojawia. Trochę ruchu, wiatr, i okazuje się że po przyjściu do pracy mogę funkcjonować jeszcze przed obowiązkową kawą.

3. Jest cieplej

Jak już zakryje się ręce (zimna kierownica) i uszy (wiatr), temperatury wydają się jakoś przyjaźniejsze, a perspektywa zimna jakoś mniej odstraszająca.

Mówiłam ja, największy zmarźlak po tej stronie Motławy :)

4. Jest sympatycznie

Taki rower to dobry sposób żeby poznać, a przynajmniej skojarzyć twarze sąsiadów. Często ktoś przytrzymuje mi drzwi czy bramę, i to krótkie dzień dobry czy dziękuję pozwala już nieco zakodować w głowie nowe twarze.

5. Jest baza wypadowa.

Bo skoro już jestem w pracy rowerem, to nie ma dylematu, jak dostać się do sklepu czy gdzie indziej.

6. Jest dobry humor

Bo w końcu właśnie dla tej frajdy wsiadam na rower. Nawet na te kilka minut.

No i popatrzcie tylko na moją trasę dojazdową. Jak tu się nie zachwycać?

Wczytywanie

Pierwszy pełny tydzień zaliczony! #biketowork #roweremdopracy #zroweru #rower #bike #rowerlover #rowerowelove #meandmybike #gdansk #ilovegdn #rowerowygdansk #gdanskrowerem

Zobacz w Instagramie

  • A.| Dama na damce

    Brawo i powodzenia! A.

    • Dziękuję! Jest motywacja! :)

  • Nadchodzi załamanie pogody (przynajmniej w centrum kraju): jak się na to zapatrujesz?

    • Już nadeszło. Niestety dopóki nie dorobię się porządnych wodoodpornych ciuchów, rower zostaje pod dachem.
      A jeśli chodzi o temperatury, to się nie boję. W zeszłym roku jeździłam prawie do końca grudnia. Tylko śnieg może mnie (odpukać!) powstrzymać :)