Rower Trójmiejski

Rower Trójmiejski. Test.

A jednak ruszył! Hucznie zwany Trójmiejskim, rower miejski w Sopocie.

Chociaż ceny, przynajmniej według mnie, nie zachęcają do regularnego korzystania – nie byłabym sobą, gdybym nie rzuciła się do sprawdzenia, czym to się je. Przed Wami prywatny, subiektywny Test Roweru Trójmiejskiego!

Podstawowe informacje:

Wszystkim operuje firma Nextbike. Na dzień dzisiejszy mamy do dyspozycji 80 rowerów w ośmiu stacjach, wyłącznie w Sopocie. Jeśli przeliczyć to na ilość mieszkańców (wg GUS za 2012 rok), wychodzi jeden rower na około 480 osób. Aż dziw, że załapałam się na jakiś wolny.

Przed skorzystaniem z roweru trzeba założyć sobie konto, co zajmuje jakąś minutę i wymaga tylko podstawowych danych. Żadnych numerów kołnierzyka czy nazwisk panieńskich prababki. W odpowiedzi mailem i SMSem dostajemy swój nowy PIN.
Tak tak, kolejny numer do zapamiętania!

Nic za darmo – trzeba też zapłacić. Pierwsza wpłata to minimum 10 zł, które później wykorzystamy pożyczając rower. Nie trzeba długo czekać, mimo soboty stan mojego konta zwiększył się jakieś 2-3 minuty od przelewu.

Cennik wypożyczenia rowerów znajdziecie tu. Jak dla mnie, całkiem sporo, szczególnie w porównaniu do innych miast. O ile na godzinną, turystyczną przejażdżkę może skusić, to na pewno nie wybrałabym go do zwykłego poruszania się po mieście. Nawet te 4 złote to drożej niż jednorazowy bilet komunikacji miejskiej.

Gdzie go znajdę?

Kliknij, aby zobaczyć mapę.

Lokalizacje nawet trafione – po jednej przy każdej stacji SKM, dwie przy molo, plus gratis trzy przy dalej położonych dzielnicach. Ciekawe, że nie ma żadnej przy Uniwerku. Stacje są różnej wielkości, wyglądają mniej więcej tak:

Rower Trójmiejski

Jak widać już w pierwszy weekend nowy sprzęt cieszył się sporym powodzeniem. Po lewej stacja przy SKM Wyścigi, po prawej przy SKM Sopot.

Jak go wypożyczyć?

Zanim się za to zabierzesz, podejdź do rowerów, wybierz Tego Jedynego i zapamiętaj jego numer. Oszczędzisz sobie biegania w trakcie całego procesu. Numery są pięciocyfrowe ale nietrudno je zapamiętać. Każdy zaczyna się od 666 :)

Ja wybrałam sobie taki:

Rower Trójmiejski

Sam proces wypożyczania jest prosty jak szprycha. Podaj telefon, dalej, PIN, dalej, numer roweru, dalej, oto twój kod, OK. Przyciski wystarczy dotknąć, wszystko działa.
Nie postarali się za to z wyświetlaczem, na którym BARDZO słabo widać tekst. W cieniu jeszcze jakoś poszło, ale zwracając rower w pełnym słońcu widziałam co wpisuję dopiero wtedy, gdy przesunęłam się pół metra w prawo i patrzałam na ekran pod kątem.

WAŻNE: zapamiętaj kod, który wyświetli się na ekranie. To nim otworzysz blokadę przypiętą do roweru.

Zwrot jest równie prosty. Nie przejmujcie się, jeśli w stacji nie będzie miejsca (sama miałam taką sytuację) – przypinacie rower do innego, albo do jakiejś barierki tuż obok, i wklepujecie dane jak zwykle.
Uważajcie tylko, żeby przy wypożyczaniu wybrać rower, do którego nic innego nie jest doczepione :)

Przez najbliższe kilka dni przy niektórych stacjach można spotkać dyżurujące osoby, które pomogą w całym procesie i udzielą wszelkich informacji. Harmonogram na stronie Sopotu.

Rower Trójmiejski – ogólne wrażenia.

Rower Trójmiejski

Może nie jest najpiękniejszy (do mojego mu daleko :) ), ale jest wyposażony we wszystko, co każdy szanujący się rower miejski mieć powinien: światła, odblaski, dzwonek, przerzutki, osłonę łańcucha, stopkę, blokadę i kosz na zakupy.

Rower Trójmiejski

Rower Trójmiejski

Solidne, grube opony dobrze radziły sobie na wyboistych drogach, kostce brukowej czy parkowych alejkach.

Rower Trójmiejski

Biegi są trzy – wystarczająco na spokojną jazdę po mieście. Szybko zaskakują, lekko się je zmienia. Tak jak być powinno.

Rower Trójmiejski

Światła przednie i tylne chodzą chyba na dynamo – świeciły się same, kiedy rower jechał. Chociaż przy oślepiającym słońcu i tak niewiele było widać.

Rower Trójmiejski

Pojemny kosz przymocowany jest do ramy, nie do kierownicy – przez co podczas jazdy nie rusza się. Nigdy wcześniej nie jechałam z czymś takim, więc pierwsze sekundy jazdy były nieco dziwne („przecież ruszam kierownicą, dlaczego on nie skręca?”).

Rower Trójmiejski

W komplecie jest też sporej wielkości blokada. Otworzymy ją kodem, który wyświetla się na ekranie przy odbiorze roweru. Niestety jest przymocowana do kierownicy, co mocno ogranicza nam możliwości przypięcia roweru poza stacją. Zapomnijcie o wyrwikółkach!

Rower Trójmiejski

Siodełko ma na dole wajhę, dzięki której możemy swobodnie wyregulować jego wysokość.

Rower Trójmiejski

Niestety, NIGDY W ŻYCIU NIE JECHAŁAM NA CZYMŚ TAK NIEWYGODNYM.

Na zdjęciach całego roweru można zauważyć, że przednia część siodełka jest wyraźnie wychylona do góry. Przez to wbija się akurat w nasze, yhm, wrażliwe części. Nawet po ustawieniu go niżej, niż powinno być.

Jak ustawić siodełko prawidłowo dowiesz się na przykład tu.

Rower Trójmiejski

Kolejna kwestia: hamulce. Rower wyposażony jest w jeden przy kierownicy oraz taki w pedałach. Ten ręczny działa dość słabo, więc jeśli musimy nagle zahamować, trzeba pamiętać o używaniu obu na raz. Zresztą, nawet oba użyte jednocześnie przy dużej prędkości mogą nie wystarczyć – a weźmy pod uwagę, że czasem jedziemy ulicą, gdzie siłą rzeczy prędkość jest większa. Jeden nieuważny pieszy czy kierowca, chwila naszego zagapienia, i możemy mieć problem z nagłym zatrzymaniem.

Tu wychodzą też osobiste przyzwyczajenia: od wielu, wielu lat nie jeździłam rowerem z hamulcem w pedałach. W związku z tym mocno przyzwyczaiłam się np. do przekręcania sobie pedałów po zatrzymaniu (np. na światłach) tak, żeby przy ruszaniu mieć większą siłę nacisku. W Rowerze Trójmiejskim, z powodu hamulców, nie da się kręcić pedałami do tyłu. Ponieważ, szczególnie w Sopocie, jest dużo zatrzymywania się i przepuszczania pieszych, niektórym może to przeszkadzać. Mi przeszkadzało.

Jeśli chodzi o rower jako całość, trzeba przyznać że jest dość zwrotny i dobrze radzi sobie na wyboistych ścieżkach. Nawet na kostce brukowej jechał całkiem nieźle, nie klekotał i nie trząsł się. Sprawował się nawet lepiej niż mój.

Niestety nie jest zbyt cichy, być może przez pracujące z tyłu dynamo. Podczas jazdy cały czas coś brzęczy z tyłu.
Jest też stosunkowo ciężki, nie byłabym zachwycona koniecznością przenoszenia go po schodach czy przejściach podziemnych. Chociaż nawet o tym pomyśleli, i na dole ramy jest miejsce, za które w razie czego można wygodnie chwycić:

Rower Trójmiejski

Niestety, całą przyjemność z jazdy zabiło to nieszczęsne siodełko. W dodatku, być może właśnie z jego powodu, moja pozycja była jakoś bardziej zgarbiona niż zwykle. Może pomogłoby podniesienie kierownicy, ale tej opcji RT niestety nie ma. Efekt: po 10-15 minutach jazdy byłam zmęczona jak po godzinie na swoim sprzęcie.
Cała nadzieja w tym, że jak powiedział pan z obsługi (trafiłam akurat na dyżur informacyjny) zostało to już zgłoszone i jest szansa, że to zmienią. Trzymam za słowo!

Podsumowując: dostaliśmy solidny, w pełni wyposażony, prawie wygodny rower. Zapewne niewielu skusi do trwałej przesiadki z samochodu czy autobusu, ale na pewno znajdą się chętni na krótkie przejażdżki. Szczególnie po sezonie, gdy cena godziny jazdy spadnie do ludzkiego poziomu.

Czekam, aż uruchomią coś podobnego w Gdańsku.

Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i musiałam zrobić to:

Rower Trójmiejski