Rolkarze kontra rowerzyści. Polubmy się!

Oto jedna z niewątpliwych zalet przełomu października i listopada: ścieżka wzdłuż morza, którą w szczycie sezonu lepiej było omijać szerokim łukiem, teraz jest prawie pusta i aż zachęca do jazdy. Niekoniecznie na dwóch kółkach.

W trakcie jazdy przypomniałam sobie mocno lansowany latem konflikt na linii rowerzyści-rolkarze. Jeśli wierzyć temu, co pisały trójmiejskie (i nie tylko) portale, toczymy ze sobą regularną wojnę, obrzucamy wyzwiskami, spychamy z drogi i ogólnie lubimy się mniej więcej tak, jak fani Lechii lubią fanów Arki.

Jako rowerzysta sporadycznie zamieniający się w rolkarza, zdecydowanie się z tym nie zgodzę!

Trochę już pojeździłam po naszych ścieżkach i powiem wam, że widziałam zarówno bezmyślnych rowerzystów, jak i rolkarzy. Jazda parami zdarza się u jednych i drugich. Jednym i drugim zdarza się blokować ścieżki, jechać za szybko czy wjeżdżać praktycznie pod koła. Nie ma reguły.
Za to jednego takiego, który nas wkurzy, zapamiętujemy na tyle mocno, że kolejnych kilkunastu/kilkudziesięciu jadących normalnie już łatwo zapomnieć.

Może zacznę od najważniejszego. Mimo, że osoby na rolkach oficjalnie uznawane są za pieszych, to jestem szczerze przekonana, że jazda po ścieżce dla rowerów jest dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem. Zakładając oczywiście, że jedziemy jak ludzie, o czym za chwilę.
Zauważmy jedno. Osoba na rolkach, nawet jadąc wolno, porusza się wyraźnie szybciej niż pieszy. Zauważmy drugie. Droga awaryjnego hamowania rolkarza (szczególnie tego mniej doświadczonego) jest dłuższa niż rowerzysty czy pieszego.
I kogoś takiego wpuszczamy na często nierówną nawierzchnię, między ludzi poruszających się w różnych kierunkach, osoby starsze, matki z wózkami, biegające dzieci i osoby z psami… nie uważam żeby miało to coś wspólnego z poprawą bezpieczeństwa.

Niestety, osoby na rolkach są pomijane nawet w takich akcjach, jak Kierunek Szacunek. Przez wielu traktowane trochę jak nielubiany znajomy wpraszający się na imprezę. A ponieważ owego znajomego znamy już na tyle żeby wiedzieć, że wprosi się czy tego chcemy, czy nie, poniżej krótka instrukcja obsługi wspólnych ścieżek. Częściowo zainspirowana letnim potopem artykułów na ten temat, w większości jednak własnymi doświadczeniami.

Jedź i daj jechać innym :)

# Na ścieżkach obowiązuje ruch. Jeśli musisz się zatrzymać to serio, środek ścieżki nie jest najlepszym miejscem.

# Na dodatek ruch jest prawostronny. Łatwo zapamiętać, to tak samo jak na jezdni.

# To, że na (absurdalne zresztą) ograniczenie prędkości w naszej okolicy wpadł tylko Sopot, nie znaczy że w pozostałych miejscach możemy bić rekordy prędkości.

# Nie blokujmy ścieżki. Jazda w grupach, czy nawet parami nie podpada tylko wtedy, kiedy ścieżka jest szeroka i gdy zostawiacie wystarczająco miejsca, żeby was wyprzedzić. Albo kiedy jest tak pusta jak dziś:

Blog z Miasta

# Rodzicu: na ruchliwą ścieżkę rowerową wpuszczaj dziecko dopiero, gdy w pełni opanuje obsługę roweru czy rolek. Miałam już kilka niebezpiecznych sytuacji właśnie przez maluchy i ich niespodziewane manewry.

# Jeśli nikt nie siedzi Ci na ogonie, zatrzymaj się i ustąp pieszym na przejściu. Szczególnie na tych popularnych trasach, gdzie ciężko się przebić w poprzek ścieżki.

# Rowerzysto: często zanim użyjesz dzwonka, wystarczy zwykłe, słowne „przepraszam”.

# Rolkarzu: jeśli nie opanowałeś nawet takich podstaw jak jazda prosto, skręcanie i choćby trochę hamowania, poćwicz najpierw gdzieś indziej. Dla Twojego własnego bezpieczeństwa.

# i nie machaj tak tymi rękami! Wiem, że równowaga, że trudno, ale to właśnie jedna z rzeczy, które tak wkurzają rowerzystów. Początkujący rolkarze i ich nieskoordynowane ruchy.

# Również Wy, typu „pro”, jadący slalomem z zawrotną prędkością, zajmując przy tym 3/4 szerokości ścieżki, nie pomagacie w poprawie wizerunku… jest dobra ścieżka dookoła PGE Areny, może spróbujcie tam?

I najważniejsze: powyższe zachowania to najczęściej pojedyncze przypadki. Nie dajmy się skłócić! Spokojnie pomieścimy się na ścieżkach. Niech Trójmiasta, MMiasta czy inne Gazety piszą sobie co chcą, ale z własnej obserwacji wiem, że nie jest z nami tak źle jak mówią.
W końcu, niezależnie od liczby kółek, wsiadamy na nie z podobnych powodów :)

  • Rowerxysta163

    Scieżka rowerowa jest dla rowerzystów. Rolkarz traktowany jest jak pieszy i jego miejsce to chodnik. Takie jest prawo.

    • Prawo mówi też, że miejscem rowerzysty jest jezdnia, a dobrze wiemy jak to wygląda w praktyce.

      Zresztą, czy naprawdę uważasz, że jazda na rolkach slalomem między spacerowiczami, w tym chaotycznie biegającymi dzieciakami jest bezpieczniejsza niż jazda ścieżką, gdzie mimo większej prędkości wszyscy poruszają się bardziej przewidywalnie?

      Skoro już rolkarze mają ciche społeczne przyzwolenie na jazdę po ścieżkach to warto nauczyć ich, żeby poruszali się po nich możliwie bezpiecznie. Podobnie, jak rowerzyści, którzy nagminnie wjeżdżają na chodniki. Nie jestem na tyle naiwna żeby liczyć, że nagle z tych chodników znikną. Liczę jednak na to, że można nauczyć ich, żeby będąc „w gościach” poruszali się bezpiecznie, nie stwarzając zagrożenia dla innych.

      Pozdrawiam :)