Jak to jest mieć nowy rower?

W zeszłym roku zdarzyło mi się jechać samochodem znajomego. Nowym, takim niedawno-z-salonu. Rzadko siadam za kółkiem, więc bez większego zdziwienia zauważyłam, że już na drugich czy trzecich światłach samochód mi zgasł.
Chociaż nie, zaraz, przecież światełka palą się normalnie. On nie zgasł. On po prostu był tak cichy, że nie było słychać ani czuć pracującego silnika.

Dokładnie takie są wrażenia po przesiadce z roweru 20-letniego na nowy.

Czytaj dalej

Rower w mieście: rowerowy savoir-vivre

Mamy fantastyczne czasy dla rowerzystów. Mam wrażenie, że najlepsze z możliwych. Z jednej strony infrastruktura, coraz lepsza, coraz więcej. Coraz lepsze nastawienie do rowerzystów. Kierowcy coraz bardziej świadomi naszej obecności na drodze. Coraz bardziej życiowe przepisy.

Z drugiej strony, nadal wiele zachowań uchodzi nam na sucho. Wiele zwyczajów karygodnych w przypadku samochodów (jak brak świateł w nocy czy jazda pod prąd) w przypadku rowerów zwykle jakoś przechodzi. Myślę, że niedługo to się zmieni, wraz z rosnącymi przywilejami wypadałoby przecież zacząć egzekwować i obowiązki.

Problem w tym, że dużo większe znaczenie niż przepisy mają utarte zwyczaje. I tak np. próbując przejechać po wyznaczonej ścieżce rowerowej w Tucholi, zostałam kilkukrotnie ofuknięta że „gdzie się z rowerem między ludzi pcha”. A wiele zachowań nie ma żadnej wzmianki w przepisach i wynika tylko z dobrej woli rowerzysty.

Dlatego dziś przed Wami mały miejski rowerowy savoir vivre. Wprowadźmy trochę jeszcze więcej kultury do miejskiego ruchu :)

Czytaj dalej

Miejski Odkrywca #1 szukamy inspiracji

Mieszkam w Gdańsku od ponad siedmiu lat. Wystarczająco krótko, żeby nadal mieć całą listę miejsc, w których jeszcze nie byłam i historii, których nie znam. A jednocześnie wystarczająco długo, żeby wyrobić sobie całkiem sprawnego autopilota. Dom – praca – sklep – dom. Repeat. Nawet rowerem trzymam się ostatnio tych dobrze znanych tras.

A przecież lubię swoje miasto. Lubię trafiać w nowe miejsca, zaglądać w nieznane ulice, zauważać drobne szczegóły nadające klimat okolicy. Niby jeszcze mogę się tłumaczyć, że przecież za zimno, za ciemno, że praca do późna. Zdjęcia nie lubią braku słońca a aparat nie lubi grubych rękawiczek. Ale zima powoli się kończy i skończą się też wymówki.

Dlatego z nową misją ruszamy na miasto. Miejski Odkrywca, brzmi dumnie! Co Ty na to?

Czytaj dalej

Rowerem wzdłuż gdańskich bastionów

Jeśli spojrzeć na mapę Gdańska, łatwo zauważyć wyraźny zygzak na południe od historycznego centrum. Aż dziw, że tak charakterystyczny kształt nie jest zbyt często wykorzystywany jako znak rozpoznawczy miasta.

Warto zapuścić się czasem w te rejony. Wspominałam już wcześniej o bramie kolejowej oraz okolicach bastionów. Ale dopiero niedawno wyczytałam gdzieś, że po drugiej stronie rzeki jest bardzo przyjemna ścieżka. Sprawdziłam i gorąco polecam!

Czytaj dalej

Wolne Miasto, Wolne Zdjęcia!

Nowe Nabrzeże Gdańsk

Zbierałam się, zbierałam, aż się zebrałam: uwalniam część swoich zdjęć Gdańska!

Zaznaczę od razu: nie wszystkie.  I nie te najlepsze… bo wszystkie najlepsze na pierwszym planie mają kierownicę :)

Pełną (i wyłączną) listę wolnych zdjęć znajdziecie na Wikimedia Commons, mój nick to jak zwykle Malijus.

Miłego weekendu!

Jak mniej męczyć się na rowerze?

Mam nadzieję, że nie rzuci się zaraz na mnie tłum „prawdziwych rowerzystów”, głoszących wszem i wobec, że jazda na rowerze nie ma prawa minimalnie choćby męczyć. Otóż, niespodzianka, może i wykorzysta każdą ku temu okazję. Wysportowanego człowieka nie ruszy, ale nie oszukujmy się, nie wszyscy jesteśmy urodzonymi biegaczami.

Bo rower to nie tylko specjalistyczny sprzęt dla sportowców. Rower to zabawa dostępna dla każdego, niezależnie od wieku czy kondycji. Po prostu jednego zmęczą 3 kilometry, innego 13 albo 30. Jeszcze dwa lata temu sama miałam zadyszkę po dwóch :)

Wspominałam też niedawno, że dopadło mnie jakieś cholerstwo, przez które cała z trudem wypracowana kondycja poleciała na łeb na szyję. Teraz 5 kilometrowy dystans mogę przejechać wyłącznie dlatego, że trafiam po drodze na sporo czerwonych świateł.

Ale co zrobić, skoro ochota na rower wcale się nie zmniejsza? Poniżej kilka trików na ułatwienie sobie zadania.

Czytaj dalej

Ceną była śmierć za wolności smak

Zostajemy w biało-czerwonym klimacie. Nie jest to Gdańsk, ani nawet nasze województwo, ale lubię takie patriotyczne akcje i chciałam Wam to pokazać. Żałuję, że porywamy się na takie inicjatywy zazwyczaj tylko przy okazji świąt czy ważnych rocznic.
Więcej biało-czerwonej dumy, poproszę :)

Jedziemy do Tucholi, którą możecie pamiętać stąd.

Czytaj dalej

Rok 2014: Tysiąc kilometrów rowerowej przygody

To był dobry rok. Rowerowy jak nigdy. Przejechałam niewyobrażalne wcześniej ilości kilometrów, i choć wiem, że moje miesięczne dystanse niektórzy z Was łykają za jednym zamachem, to jednak z czystym sercem mogę powiedzieć: kurczę, jestem z siebie dumna!

Mam ochotę na małe podsumowanie. Po części dla siebie, ale nie oszukujmy się – gdyby nie blog, pewnie nie chciałoby mi się spisywać tego tylko „do szuflady” :)

Czytaj dalej