#Moskwa: metro

Moskiewskie metro. Legenda sama w sobie. Mówią, że wielkie, zatłoczone, pełne przepychu, marmurów i wciąż jakby żywcem wyjęte z ZSSR.
Miałam niesamowitą okazję korzystać z niego przez ponad tydzień. Sprawdźmy, ile jest prawdy w tym, co opowiadają.

Zrobimy tak: najpierw sobie pogadam, a zdjęcia znajdziecie pod tekstem :)

Pierwsze wrażenie: iiile ludzi!
Wylądowaliśmy w Moskwie dość późnym wieczorem, a poziom zatłoczenia i tak odpowiadał przeciętnemu Gdańskiemu popołudniu. Każdego dnia metro wozi ponad 2 miliony osób!

Mimo to nie zauważyłam jakichś szczególnych przepychanek. Może miałam szczęście, ale np. przez ponad tydzień regularnego podróżowania nie spotkałam żadnej baby z siatami, która próbowałaby wepchnąć się do wagonu, zanim ktokolwiek zdążył z niego wysiąść – co z kolei u nas zdarza się regularnie. Mam wrażenie, że ludzie tu są już przyzwyczajeni do nieustannego tłoku i nauczyli się jakoś z tym żyć.

Co mnie też zaskoczyło to fakt, że wszystko jest całkiem dobrze opisane. Co prawda głównie po rosyjsku, więc bez podstawowej choćby znajomości cyrylicy byłoby ciężko. Tablice informacyjne na stacjach, strzałki na ziemi, kilka schematów metra w każdym wagonie. Nie miałam żadnych problemów z odnalezieniem się w gąszczu stacji.

Wprowadzono też ciekawy system: w zależności od tego, czy dany skład jedzie od czy do centrum, nazwy stacji są wyczytywane damskim lub męskim głosem. Podobno ma to być ułatwienie dla podróżujących metrem niewidomych.

I na tym ułatwienia dla niepełnosprawnych niestety się kończą. Widać, że system budowano w czasach, kiedy mniej sprawnymi czy mobilnymi ludźmi nikt się nie przejmował. Wąskie bramki, brak jakichkolwiek wind, ramp, podjazdów. I wszędzie schody, schody, schody. Widok niepełnosprawnych, rodziców z wózkami czy małymi dziećmi to w metrze wciąż rzadkość.

Za to jeśli już uda nam się do owego metra dotrzeć, wita nas wszechobecny przepych. Marmury, zdobienia, rzeźby, nawet witraże. Gdyby nie tablice informacyjne, możnaby pomyśleć, że zwiedzamy właśnie jakiś pałac.

Zobaczcie sami!

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Ta stacja to Plac Rewolucji. Znacie zwyczaj pocierania wybranych części rzeźb „na szczęście”? Tutaj przybrał niespotykane rozmiary. Pogłaskanie psa, złapanie żołnierza za kolano, ludzie robią to jakby mimochodem. Wyraźnie widać, które cieszą się największym powodzeniem.

Moskwa Metro

Stacja metra w Moskwie

Stacja metra w Moskwie

Niestety nie byłam jedyną osobą, która postanowiła poświęcić wolną sobotę na bieganie po metrze. Przez stacje przewijała się ogromna ilość wycieczek z wszelkich możliwych krajów, od Japonii po Finlandię. Przy tej, po 10 minutach czekania aż odsłonią ścianę, postanowiłam dać sobie spokój.

Pro tip na przyszłość: rosyjskie metro najlepiej fotografuje się w godzinach barbarzyńsko-wczesno-porannych :)

Stacja metra w Moskwie