Kradzież roweru krok po kroku. #1 Przygotowanie

Jak już pewnie wiecie, w tę sobotę jakiś drań ukradł mój ukochany rower. Wciąż jeszcze przechodząc przez klatkę schodową odruchowo szukam wzrokiem swojego staruszka, ale niestety. Nie ma, zniknął, przepadł.

Przykra prawda: kradzieże się zdarzają, nawet w bezpiecznych miejscach, nawet mimo solidnej blokady. A jedyny, w 100% pewny sposób na to, żeby nie ukradli nam roweru to… go nie mieć.

Krąży w sieci mnóstwo porad, jak zabezpieczyć rower przed kradzieżą (np. tu). Bogatsza o niedawne doświadczenia chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na trzy proste czynności, które bardzo ułatwią nam życie w momencie ewentualnej utraty sprzętu.

Autor: Robert Scoble
Autor: Robert Scoble (licencja CC)

1. Sprawdź numer ramy

Numer ramy dla roweru to jak PESEL dla człowieka. Pozwala łatwo zidentyfikować rower nawet osobie, która pierwszy raz widzi go na oczy. Każdy uczciwy kupujący powinien też o niego pytać i sprawdzać.

Jeśli nie znasz swojego numeru ramy, mam prośbę: przerwij na chwilę czytanie i poszukaj dokumentu zakupu albo spisz numer z roweru. TERAZ. Nie odkładaj tego na „ee, następnym razem”.

Uważam, że warto mieć numer ramy zapisany w co najmniej dwóch miejscach. Dlaczego? Dokumenty lubią się gubić, niszczyć, może się też zdarzyć że kradzież dopadnie Cię gdy nie będziesz mieć do nich dostępu.

Obawiasz się, że nawet jak zapiszesz numer ramy, to go zgubisz? Zapisz go elektronicznie. Wyślij sobie mailem, trzymaj zdjęcia w chmurze, warto też sprawdzić czy nie możesz wprowadzić go do opisu sprzętu w jednej z rowerowych/sportowych aplikacji. Taką funkcję oferuje np. Bikestats.
(upewnij się, że możesz przechowywać numer ramy w formie niewidocznej dla innych)

Po co mi to?
1. Do zgłoszenia sprawy na policję.
2. Do zgłoszenia w nieoficjalnej bazie rowerowej: bazarowerow.org.
2. Do identyfikacji roweru, gdyby okazało się że ktoś go jednak znalazł.

Autor: Robert Robert Couse-Baker (licencja CC)
Autor: Robert Couse-Baker (licencja CC)

2. Wyraźne, aktualne zdjęcie roweru

Zastanów się, czy w ogóle takie masz. Jeśli nie masz – koniecznie zrób! Postaraj się o jednolite, jasne tło, dzięki czemu zdjęcie będzie wyraźne również po wydruku. Zrób też zbliżenia wszelkich istotnych szczegółów, w szczególności tych które pozwolą odróżnić Twój rower od innych.

Wydawałoby się, oczywista sprawa, ale… oto ja, autorka rowerowego bloga złapałam się na tym, że mam setki zdjęć kierownicy i jedynie garstkę średniej jakości zdjęć całego roweru albo jego fragmentów.
Miałam zrobić kiedyś porządną, dokładną sesję. I pewnie zrobię – ale już nie tego roweru :(

Po co mi to?
1. Żeby dołączyć do zgłoszenia kradzieży na policję.
2. Żeby dołączyć do ogłoszeń o kradzieży, które będziesz umieszczać w internecie.
3. Żeby wydrukować i przejść się po potencjalnych miejscach, w których złodziej mógłby próbować sprzedać Twój rower.

Autor: Sam DeLong
Autor: Sam DeLong (licencja CC)

3. Znaki szczególne

Znajomość charakterystycznych elementów roweru pozwoli lepiej opisać sprzęt przy zgłaszaniu kradzieży, a wszelkie inne osoby biorące udział w poszukiwaniach będą lepiej wiedziały, na co zwracać uwagę. Mój przypadek jest o tyle łatwiejszy, że skradziono rzadki, charakterystyczny rower który poznam na pierwszy rzut oka. Ze swoim trekkingiem miałabym dużo większy problem.

Dlatego warto w wolnej chwili usiąść z rowerem, obejrzeć go dokładnie i zastanowić się:
– po czym poznałbyś go, gdybyś zobaczył identyczny na słabym zdjęciu z internetowej aukcji?
– jak blisko potrzebowałbyś podejść, żeby rozpoznać go na 100%?

Zwróć uwagę na te rzeczy, które najtrudniej zmienić. Łatwo zdjąć lampki czy odkręcić koszyk na bidon. Malowanie czy wymiana części to już trudniejsze zadanie, nie każdemu złodziejowi będzie chciało się w to bawić.

Dla przykładu, oto co mogłabym powiedzieć o swoim:

Romet Universal La Riviera

1. Odblaskowa taśma na mostku kierownicy (niebieska) i na tylnym błotniku (pomarańczowa). Uznałabym to za najważniejszy element, bo zdzierając kawałek z siodełka przekonałam się jak ciężko to cholerstwo usunąć :)
2. Odwrotnie zamontowane hamulce (prawy=przedni).
3. Ułamana z tyłu osłona łańcucha.
4. Wgięty, ocierający o błotnik bagażnik.
5. Odłamane pół odblasku na tylnym błotniku.

Dla odmiany, mój trekking nie różni się prawie wcale od wersji katalogowej. I choć dobrze wiem, które śrubki mają korkowe podkładki, czym przymocowana jest osłona łańcucha i gdzie schowane są dwie trytytki – nie ma szansy, żeby zobaczyć to bez obejrzenia naprawdę z bliska.

Po co mi to?
1. Żeby móc łatwo opisać rower, zgłaszając kradzież i prosząc inne osoby o pomoc.
2. Żeby łatwiej zidentyfikować rower, kiedy zobaczysz gdzieś podejrzanie podobną sztukę.

 —

Tak niewiele, prawda? Zadbanie o te trzy punkty nie powinno zająć więcej niż 15 minut, a bardzo, BARDZO ułatwi poszukiwania.

Przetestowałam na sobie, abyś Ty nie musiał. Życzę, abyś to Ty decydował kiedy rozstaniesz się ze swoim rowerem :)

Zdjęcie w nagłówku: Timitrius (licencja CC)

  • Dobry post :) Jeszcze zdaje się można iść na policję i zrobić jakieś znakowanie UV? W razie gdyby zeszlifowali numer ramy. Zabieram się zrobić ten manewr z moją Machiną Zagłady już drugi rok, ale chyba w końcu to zrobię :)

    • Też się tym zainteresowałam po sobotnich wydarzeniach, ale z tego co wyczytałam, takiego znakowania już się u nas nie robi. Zresztą te pisaki UV podobno nie były zbyt trwałe, no i każda policja ma swoją bazę zamiast jednej dużej (podobno, nie zaglądałam :) ). Jeśli złodziej nie ma zaplecza to zawsze mamy numer ramy, a jak ma zaplecze to wszystkich oznakowań i tak się pozbędzie.

  • HD

    Ku jasności: Gdy zgłosimy kradzież roweru do niebieskich to możemy być pewni, że nagle nie wybiegną wszyscy z posterunku go szukać:). Często jednak zdarza się, że policja znajdzie go przez przypadek jak zresztą większość fantów-niestety. Dlatego ZAWSZE warto zgłosić kradzież na komendę.

    • Nno nie, na akcję w stylu CSI:Miami bym nie liczyła :)
      Ale też uważam, że zgłaszanie kradzieży to punkt obowiązkowy, raz że dokładamy cegiełkę do statystyk, dwa że czasem jednak cudowne odnalezienia się zdarzają :)

      • HD

        Panowie na „Białej” wyrazili chociaż chęć przejrzenia kamer monitoringu z okolicznych sklepów itp? Bo na Aldony to raczej daleko nie mają także nie muszą odpalać swoich wozów taktycznych tylko podejść z buta:)

        • Hmm, jakie działania podjęli potem to już nie pytałam. Może podejdę tak za tydzień zapytać o postępy w sprawie, chciałabym zobaczyć ich miny :)

  • Posiadanie statystyk na bikestatsie generuje przynajmniej jedną dobrą fotkę roweru, to na pewno. :)

  • Pingback: Rok 2015: ponad tysiąc kilometrów rowerowej przygody | Blog z Miasta()