Co śpiewają rowerzyści w nocy?

Jedna wieczorna przejażdżka wystarczyła, żebym postanowiła wrócić do tematu oświetlenia roweru.
Bo mimo, że coraz więcej rowerzystów postanawia świecić przykładem, to wciąż co kilka minut miałam ochotę zajechać komuś drogę i powiedzieć: robisz to źle!

Nie wiem, co myślą sobie osoby, o których napiszę poniżej. Domyślam się za to, co mogą właśnie śpiewać :)

Zdjęcie: Sasha Kohlmann (licencja CC)
Zdjęcie: Sasha Kohlmann (licencja CC)


Hello darkness, my old friend
(Simon & Garfunkel – The Sound of Silence)

Oto król polskich ścieżek i chodników. Lata temu dostał na komunię ociekającego bajerami górala, na widok którego kolegom z zazdrości aż świeciły się oczy… i to jedyne, co w tej historii się świeci, bo o lampkach czy odblaskach do tego wypasionego sprzętu nikt już nie pomyślał. I mknie tak przez miasto, nasz Batman, ninja, Mroczny Rycerz, korzystając z tego, że skoro go nie widać, to nikt nie zobaczy też, jak łamie wszelkie możliwe przepisy.


Don’t stop believing!
(Journey – sorry, cover od Glee to moje guilty pleasure :))

Możesz wszystko, mówili. Tylko uwierz, mówili. Więc uwierzyły! Te dwie, maleńkie pchełki z całych sił marzą, żeby pewnego dnia świecić tak jasno, jak większe lampki. To nie tak, że rowerzysta nie dba o swoje (ani nie swoje) bezpieczeństwo. On po prostu nie ma serca odmówić im i zamienić na mocniejsze. A to, że światełka owych pchełek widać dopiero z odległości pół metra? Zwykłe czepialstwo!

Przypomnijmy: wg polskiego prawa, lampki rowerowe powinny zapewniać widoczność ze 150 metrów (w dobrych warunkach).

Zdjęcie: Mishimoto (licencja CC)
Zdjęcie: Mishimoto (licencja CC)


Prawie do nieba wzięłaś mnie
(Andrzej Piaseczny – Prawie do nieba)

Oto rowerzysta z głową w chmurach. Często dosłownie, bo nie wiedzieć czemu w grupie tej przodują rowerzyści o ponadprzeciętnym wzroście. Osobnik taki zdążył już przyzwyczaić się, że to nie piesi, nie rowerzyści ani nie samochody są dla niego zagrożeniem: on musi ostrzegać przede wszystkim samoloty! Dlatego właśnie za najlepsze miejsce na lampkę uznał czubek swojego kasku.

A że wystarczy pochylenie głowy albo spojrzenie w bok, żeby tylne światło stało się kompletnie niewidoczne? Że tak wysoko zamontowana lampka gwarantuje oślepienie wszystkich po drodze? Nieważne. Ważne, że wreszcie nie musi bać się przelatujących w pobliżu samolotów.


Mam tę moc!
(Kraina Lodu)

Ten pan, dla odmiany, porady dotyczące bezpieczeństwa na drodze wziął sobie do serca tak bardzo, że jego światła widać aż w sąsiednim województwie. Jeśli ośmielisz się zwrócić mu uwagę, uśmiechnie się, uznając to za komplement. Zresztą, zapewne nawet nie byłby skłonny do zmian. Wszyscy oślepieni jego blaskiem aż zwalniają z wrażenia, zostawiając mu miejsce do przejazdu. Po cóż miałby z tego rezygnować?

Zdjęcie: Nic McPhee (licencja CC)


Sometimes I run, sometimes I hide
(Britney Spears)

Jego lampki doskonale obrazują pewien dowcip o blondynkach i kierunkowskazach. Działa – nie działa – działa – nie działa. Dopóki miga ze sporą częstotliwością, spoko, niech miga sobie na zdrowie. Ale jeśli między poszczególnymi mignięciami zdarza się nawet sekunda ciemności, to warto przemyśleć swoją strategię i zdać sobie sprawę, że przy większej prędkości takie ustawienie świateł znacznie utrudnia oszacowanie położenia rowerzysty.
A i tak nic nie przebije geniusza, którego minęłam poprzedniej zimy i jego lampki ustawionej na wybijanie… sygnału SOS. Także ten.


Dyskoteka gra
(Akurat – Hahahaczyk)

Kombinacja dwóch powyższych typów zasługuje na osobną piosenkę. Oślepiający z daleka stroboskop, wypożyczony z dyskoteki w pobliskiej remizie, gwarantuje czysty przejazd lepiej niż sygnał karetki. Wszystkim mijanym po drodze rozdaje pozostałe atrybuty porządnej imprezy w postaci bólu głowy i chwilowego światłowstrętu. Taki hojny.

Zdjęcie: Eli Christman (licencja CC)
Zdjęcie: Eli Christman (licencja CC)


Do they know it’s Christmas?
(Band Aid)

Lampki i odblaski? Amatorzy! Człowiek – choinka pokaże Wam, co znaczy widoczność na drodze. Ma na sobie więcej odblasków, niż wszyscy rowerzyści w promieniu kilometra razem wzięci. Nie żeby było w tym coś złego, minięcie takiego na ścieżce wywołuje zwykle uśmiech… i przypomina, że już czas ogarnąć plany na Sylwestra :)

I na koniec, perełka wśród wszystkich perełek:


You’re simply the best!
(Tina Turner)

Masz odblaski i światła. Z przodu białe/żółte, z tyłu czerwone. Wystarczająco mocne, żeby widzieć drogę i być widzianym, ale tak ustawione, żeby nikogo nie oślepiać. Włączasz je wcześnie, jeszcze zanim słońce zupełnie zniknie z pola widzenia.

Mówił Ci już ktoś, że jesteś super? :)

Zdjęcie w nagłówku: Justin Jensen (licencja CC)

  • Maciej Rutecki

    „Nie wiem, co myślą sobie osoby, o których napiszę poniżej.”

    Myślę, że absolutnie nic. Umysły nie skalane żadną myślą.

    „Prawie do nieba wzięłaś mnie […] Dlatego właśnie za najlepsze miejsce na lampkę uznał czubek swojego kasku.”

    Ooo tak, jednego takiego mijam w Gdyni na Władysława: generalnie go nie widać, bo świeci wszędzie, byle nie na wprost. A jak spojrzy na Ciebie, to już kompletnie nic nie widzisz na skutek oślepienia jego latarką. Ale faktycznie, może rzeczywiście wypatruje samolotów. :D

    „Mam tę moc! […] Jeśli ośmielisz się zwrócić mu uwagę, uśmiechnie się, uznając to za komplement.”

    Wręcz będzie z siebie dumny, jak zaoszczędził na markowej lampce. 99% to właściciele/janusze przerabianych produktów z Chin. Po taniości albo według zasady im bardziej dowalić komuś światłem po oczach tym lepiej.

    „Dyskoteka gra”

    Takiego mijałem zeszłej zimy na wysokości uniwerku, tak koło godziny 16-17. Myślałem, że to policja jedzie po DDR. :D

    Siedzę na L4 (mocniejsze przeziębienie) i Twój wpis poprawił mi bardzo humor. :-)

    • Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! :)

      • Maciej Rutecki

        Dziękuję. Ostatni dzień l4. Wreszcie :D

  • Pingback: Jak nauczyć się jeździć rowerem po jezdni? | Blog z Miasta()

  • Pingback: Czego SimCity nie powie Ci o prawdziwym mieście? | Blog z Miasta()

  • Karol Szklarski

    Są jeszcze ci z białym z tyłu, czerwonym z przodu, albo obydwoma kolorami naraz z jednej strony.