From Uncategorized

Rower w mieście: rowerowy savoir-vivre

Mamy fantastyczne czasy dla rowerzystów. Mam wrażenie, że najlepsze z możliwych. Z jednej strony infrastruktura, coraz lepsza, coraz więcej. Coraz lepsze nastawienie do rowerzystów. Kierowcy coraz bardziej świadomi naszej obecności na drodze. Coraz bardziej życiowe przepisy.

Z drugiej strony, nadal wiele zachowań uchodzi nam na sucho. Wiele zwyczajów karygodnych w przypadku samochodów (jak brak świateł w nocy czy jazda pod prąd) w przypadku rowerów zwykle jakoś przechodzi. Myślę, że niedługo to się zmieni, wraz z rosnącymi przywilejami wypadałoby przecież zacząć egzekwować i obowiązki.

Problem w tym, że dużo większe znaczenie niż przepisy mają utarte zwyczaje. I tak np. próbując przejechać po wyznaczonej ścieżce rowerowej w Tucholi, zostałam kilkukrotnie ofuknięta że „gdzie się z rowerem między ludzi pcha”. A wiele zachowań nie ma żadnej wzmianki w przepisach i wynika tylko z dobrej woli rowerzysty.

Dlatego dziś przed Wami mały miejski rowerowy savoir vivre. Wprowadźmy trochę jeszcze więcej kultury do miejskiego ruchu :)

Czytaj dalej

Sytuacje

Sytuacja 1.

Dziś rano, jak zwykle jadę do pracy (piąty tydzień z rzędu, hahaa!). Ledwo wjechałam na ścieżkę, już widzę rodzinkę – mama, tata, dziecko i walizka – radośnie spacerujących całą szerokością ścieżki rowerowej. Zwalniam.
– przepraszam państwa, tu jest ścieżka rowerowa
Ostatnio w odpowiedzi na podobne zdanie usłyszałam klasyczne „spier-kur”, więc przygotowuję się na najgorsze. Ale…
– oo, przepraszam – mówi głowa rodziny i zgarnia grupkę na chodnik. Oni się uśmiechają, ja się uśmiecham, i nawet walizka by się uśmiechnęła gdyby miała czym.

Sytuacja 2.

Jadę ciemną ścieżką wzdłuż Hallera. Mijam sporo rowerzystów, o dziwo, wszyscy oświetleni!

Sytuacja 3, 4, 5.

Jadę na Zaspę wzdłuż Al. Rzeczypospolitej. Żaden ze skręcających w prawo ani wyjeżdżających z lewej samochodów nie wymusza pierwszeństwa, tyko spokojnie czekają aż przejadę.

Sytuacja 5.

Wchodzę do bankomatu, rower zostawiam nieprzypięty tuż za drzwiami. Nic się nie dzieje.

Sytuacja 6.

Przejazd przez Jana Pawła II. Zwalniam przed skrętem w lewo. W ostatniej chwili rezygnuję z sygnalizacji skrętu ręką, żeby nie uderzyć w wyprzedzającego mnie z dużą prędkością faceta. „Zdecyduje się pani w końcu, gdzie jedzie” – mknie tak szybko, że krzyczy to już z drugiej strony skrzyżowania.

Sytuacja 7.

Kolejka w aptece. Rower znowu stoi luzem tuż za drzwiami. Nic.

Sytuacja 8, 9.

Ścieżka kilka razy krzyżuje się z chodnikiem.Obie grupki pieszych rozglądają się, zanim przejdą przez ścieżkę.

Sytuacja 10, 11, 12.

Al. Rzeczypospolitej. Znowu nie mam problemu ze skręcającymi samochodami. Może to dzięki kamizelce?

Sytuacja 13.

Wjeżdżam w ciemną i porozbijaną ul. Danusi. Jadący z naprzeciwka samochód zjeżdża ze środka drogi na prawo, żebyśmy mogli spokojnie się minąć.

Sytuacja 14.

Sąsiad z budynku przytrzymuje mi drzwi, kiedy wprowadzam rower do środka.

Sytuacja 15.

Wchodzę do domu, zdejmuję kurtkę…
– aaależ mnie wkurzył ten facet na Zaspie! Prawie się zderzyliśmy, kretyn jeden!

Z co najmniej stu osób, które minęłam tego popołudnia, z tych wszystkich sytuacji od poprawnych do bardzo miłych, co zapamiętałam? Jednego durnia, który nie nauczył się cywilizowanej jazdy po mieście.

Głupota, prawda?

Więc kiedy następnym razem wyjdziesz czy wyjedziesz na chodnik, ścieżkę, jezdnię, zwróć uwagę na tych wszystkich, którzy nie dają Ci powodu do narzekań. Na tych, którzy się uśmiechną, ustąpią, przepuszczą. Na tych wszystkich pieszych, którzy idą po chodniku zamiast po ścieżce. Na te samochody nie wymuszające pierwszeństwa.

Ja wiem, że to ich cholerny obowiązek. Ale kiedy zdasz sobie sprawę z ilości tych „dobrych”, to zobaczysz, że jeden, jedyny napotkany na trasie idiota jest tylko ułamkiem całości. Całości coraz lepszej, coraz milszej, coraz bardziej kulturalnej.

Pokażmy, że można :)

Autorem zdjęcia jest Gary Howe

#Moskwa: metro

Moskiewskie metro. Legenda sama w sobie. Mówią, że wielkie, zatłoczone, pełne przepychu, marmurów i wciąż jakby żywcem wyjęte z ZSSR.
Miałam niesamowitą okazję korzystać z niego przez ponad tydzień. Sprawdźmy, ile jest prawdy w tym, co opowiadają.

Czytaj dalej