By Justyna

Godzina powietrza dziennie. Jak spędzać więcej czasu na zewnątrz?

Jakiś czas temu trafiłam na filmik. Jeden z tych przydługich, które w przekombinowany trochę sposób tłumaczą coś, co możnaby streścić w kilku słowach. Ten miał przekazać: współczesne dzieci spędzają na powietrzu średnio godzinę dziennie – mniej, niż przestępcy w więzieniach.

W pierwszej sekundzie zaczynałam współczuć. W drugiej sekundzie zdałam sobie sprawę, ile takiego czasu daję sobie sama. Liczenie w myślach nigdy nie było moją mocną stroną, ale tym razem poszło szybko: 20 minut. Średnio tyle czasu spędzam na zewnątrz w dni robocze.

Czas coś z tym zrobić!

Czytaj dalej

Zbiornik Wodny Kazimierz (Wyspa Sobieszewska)

Sobieszewo, podobnie zresztą jak całą wyspę, traktuję trochę jak inne miasto. Niby blisko, niby wciąż w granicach Gdańska, a jednak dojazd tam to cała wyprawa.

Dotarcie do tego miejsca zajęło mi dobre dwa miesiące. To inne plany, to pogoda, to brak transportu – niestety dostanie się z Wrzeszcza na Sobieszewo w rozsądnym czasie wcale nie jest takie proste. Autobusy jeżdżą tam dłuugo i rzadko, więc najwygodniej będzie samochodem lub rowerem. Koło zbiornika jest parking (płatny!), tuż przed wejściem są też solidne stojaki rowerowe.

Czytaj dalej

Akcja Renowacja! Romet Rekord z 1975 roku. Część 1 – pierwsze kroki

Już wcześniej słyszałam, że gdzieś w kącie garażu teściów leży jakaś stara szosa. Nie nastawiałam się na nic wyjątkowego, przekonana że cokolwiek tam jest, pewnie i tak będzie na mnie dużo za duże.

A tu niespodzianka! Nie dość, że jakaś szosa okazała się pięknym, 40-letnim klasykiem, to jeszcze stosunkowo niedużym – co oznacza, że dałabym radę nim jeździć, gdyby tylko był na chodzie.

A będzie, bo po krótkich oględzinach zgodnie stwierdziliśmy: ZRÓBMY TO :)

Czytaj dalej

Warszawski dzień. Co robić w Warszawie przez kilka godzin?

Wiosna. Jak zwykle o tej porze roku, po miesiącach chowania się przed światem, włącza mi się tryb pojechałabymgdzieś. Wcale nie musi to być długa wycieczka, wystarczy krótki wypad do innego miasta. Krótki z konieczności, niestety skończyły się już czasy, kiedy mogłam po prostu zniknąć na tydzień z uczelni i zaszyć się w Krakowie :)

Tym razem wybrałam dzień sam na sam z Warszawą. Warszawą, którą odwiedzałam tyle razy, a wciąż znałam w niej tylko kilka wyrwanych z mapy punktów. To chyba jedyne z największych polskich miast, którego nigdy nie brałam uwagę przy wyborze miejsca do zamieszkania, nie wiem właściwie dlaczego. Nie było tej chemii, która wciąż przyciąga mnie do Gdańska, Wrocławia czy Krakowa. Co nie znaczy, że Warszawy nie lubię – taki turystyczny wypad to sama przyjemność!

Czytaj dalej