Akcja Renowacja! Romet Rekord z 1975 roku. Część 1 – pierwsze kroki

Już wcześniej słyszałam, że gdzieś w kącie garażu teściów leży jakaś stara szosa. Nie nastawiałam się na nic wyjątkowego, przekonana że cokolwiek tam jest, pewnie i tak będzie na mnie dużo za duże.

A tu niespodzianka! Nie dość, że jakaś szosa okazała się pięknym, 40-letnim klasykiem, to jeszcze stosunkowo niedużym – co oznacza, że dałabym radę nim jeździć, gdyby tylko był na chodzie.

A będzie, bo po krótkich oględzinach zgodnie stwierdziliśmy: ZRÓBMY TO :)

Romet-rekord-05

Wg numeru ramy, rower wyprodukowano w tym samym roku, w którym powstała firma Microsoft, premierę miały filmy: Monty Python i Święty Graal, Szczęki czy Lot nad kukułczym gniazdem i płyta Wish You Were Here Pink Floydów.

Doborowe towarzystwo, nieprawdaż? Szkoda byłoby zostawić taki kawał historii na pastwę kurzu i pająków!

Romet-rekord-01

Mimo upływu lat, rower wygląda na względnie sprawny. Trochę czyszczenia, wymiana linek, dętek, opon, i powinien śmigać aż miło. Tak, to jest ten moment, kiedy możecie westchnąć, i kiwając głową powiedzieć: o, naiwni :)

Co mamy w planach?

  • malowanie ramy. Chętnie zostawilibyśmy oryginalny lakier, niestety nie jest w zbyt dobrym stanie
  • czyszczenie drobnych części ze smaru i rdzy
  • założenie ich z powrotem tak, żeby działały
  • wymiana kabli hamulców i przerzutek
  • wymiana dętek i opon
  • zamiana taśmy izolacyjnej na porządną owijkę kierownicy

Co już zrobiliśmy?

1. Pozbyliśmy się pajęczyn.

Romet-rekord-mycie

2. Zrobiliśmy zdjęcia wszystkiego, co może się w przyszłości przydać. Niby mamy wzór w postaci mojej Gazeli, ale wiadomo, lepiej dmuchać na zimne :)

3. Wymontowaliśmy wszystko, co dało się wymontować za pomocą posiadanych aktualnie narzędzi wspieranych solidną porcją WD-40.

4. Wstępnie wyczyściliśmy ze smaru zdjęte elementy.

Romet-rekord-03b

Renowacja starego roweru to totalnie nowy temat dla obojga z nas. Pierwsze wnioski?

Nie wystarczy śrubokręt

Podobnie jak wiele osób dopiero kompletujących swoje dorosłe wyposażenie, większość narzędzi kupujemy dopiero wtedy, kiedy są nam do czegoś potrzebne. W efekcie mamy tylko śrubokręt, podręczny zestaw imbusów i trzy klucze płaskooczkowe. Koniec listy. Jak dotąd wystarczało – ale jak dotąd nie musieliśmy wymieniać opon ani zdejmować korby. Cała zabawa z rowerem oznacza więc konieczność uzupełnienia skrzynki z narzędziami.

Móój jest ten kawałek podłogi

Nie wyobrażam sobie takiej zabawy w żadnym mieszkaniu ani nawet garażu. Szczególnie etap związany z demontażem i czyszczeniem to naprawdę brudna robota i potrzebujemy wystarczająco dużo miejsca, żeby niczego niepotrzebnie nie zapaskudzić. Dobrze też mieć sporo światła, żeby widzieć co w ogóle robimy. I przede wszystkim – biorąc pod uwagę ilość użytych przez nas chemikaliów (benzyna, WD-40, odtłuszczacz), koniecznie potrzebujemy dostępu do świeżego powietrza. Większość użytych przez nas środków jest szkodliwa i łatwopalna!

Siła!

Niezależnie od haseł głoszonych przez feministki i ilości użytego WD-40, nie poradziłabym sobie z tym wszystkim sama. Większość zapieczonych śrub potrzebowała silnej ręki, więc praktycznie całe rozkręcanie wziął na siebie Olek.

Nie ma tego złego…

Na pierwszy rzut oka cały napęd i przerzutki wyglądały tragicznie, jakby ktoś wręcz wrzucił tę część roweru do wiadra ze smarem. Wyszło to jednak na dobre – kilka psiknięć odtłuszczaczem i okazało się, że gruba warstwa czarnego mazidła prawie całkowicie uchroniła mechanizm przerzutki przed rdzą. Podejrzewam, że podobnie będą wyglądać zębatki. Niech żyje smar :)

Tyle do tej pory. Przed nami ogarnięcie malowania ramy i wyczyszczenie tych wszystkich drobnych części.

Już nie mogę się doczekać wersji zdatnej do jazdy :)

  • Świetny projekt, trzymam kciuki i liczę na dużo zdjęć z kolejnych etapów. Przypomniałaś mi, że gdzieś w kartonach mamy Wigry 3 czekające na renowację :-)

    • Pamiętam Wasze Wigry, myślałam że może już jeżdżą :) W takim razie również trzymam kciuki za bezproblemową zabawę w renowację :)

  • Pięęękny :D :D :D :D :D. Z niecierpliwością czekam na prezentację finału Waszej pracy :) Powodzenia.

  • Marian

    Kiedyś trzeba zorganizować zlot rowerów spod znaku pegaza w 3mieście. Jeżeli chodzi o samą renowację – maksymalne zachowanie oryginału odpłaci się efektem końcowym. Czasami te stare mechanizmy mogą okazać się lepsze niż niejeden marketowiec.

    • Mhmm, tyle Rometów w jednym miejscu, cóż to byłby za widok :)