miasto

Moje siedem pierwszych miast

Ten motyw przewinął się przez internet tyle razy, że chyba nie muszę tłumaczyć na czym polega. Choć owszem, pod wpływem popularności #myfirst7jobs sama zaczęłam przypominać sobie wszystkie swoje dotychczasowe zajęcia, na blogu podzielę się  z Wami czymś innym.

Najwyższy czas aby na Blogu z Miasta faktycznie pojawiło się trochę miast. Dziś będzie ich aż siedem :)

Czytaj dalej

Godzina-na-zewnatrz

Godzina powietrza dziennie. Jak spędzać więcej czasu na zewnątrz?

Jakiś czas temu trafiłam na filmik. Jeden z tych przydługich, które w przekombinowany trochę sposób tłumaczą coś, co możnaby streścić w kilku słowach. Ten miał przekazać: współczesne dzieci spędzają na powietrzu średnio godzinę dziennie – mniej, niż przestępcy w więzieniach.

W pierwszej sekundzie zaczynałam współczuć. W drugiej sekundzie zdałam sobie sprawę, ile takiego czasu daję sobie sama. Liczenie w myślach nigdy nie było moją mocną stroną, ale tym razem poszło szybko: 20 minut. Średnio tyle czasu spędzam na zewnątrz w dni robocze.

Czas coś z tym zrobić!

Czytaj dalej

Zbiornik Wodny Kazimierz Sobieszewo Wyspa Sobieszewska

Zbiornik Wodny Kazimierz (Wyspa Sobieszewska)

Sobieszewo, podobnie zresztą jak całą wyspę, traktuję trochę jak inne miasto. Niby blisko, niby wciąż w granicach Gdańska, a jednak dojazd tam to cała wyprawa.

Dotarcie do tego miejsca zajęło mi dobre dwa miesiące. To inne plany, to pogoda, to brak transportu – niestety dostanie się z Wrzeszcza na Sobieszewo w rozsądnym czasie wcale nie jest takie proste. Autobusy jeżdżą tam dłuugo i rzadko, więc najwygodniej będzie samochodem lub rowerem. Koło zbiornika jest parking (płatny!), tuż przed wejściem są też solidne stojaki rowerowe.

Czytaj dalej

Romet-rekord-02

Akcja Renowacja! Romet Rekord z 1975 roku. Część 1 – pierwsze kroki

Już wcześniej słyszałam, że gdzieś w kącie garażu teściów leży jakaś stara szosa. Nie nastawiałam się na nic wyjątkowego, przekonana że cokolwiek tam jest, pewnie i tak będzie na mnie dużo za duże.

A tu niespodzianka! Nie dość, że jakaś szosa okazała się pięknym, 40-letnim klasykiem, to jeszcze stosunkowo niedużym – co oznacza, że dałabym radę nim jeździć, gdyby tylko był na chodzie.

A będzie, bo po krótkich oględzinach zgodnie stwierdziliśmy: ZRÓBMY TO :)

Czytaj dalej